Książkowe bestsellery z tych samych kategorii

Przyjaciółka   Książka 37,28 zł
Paderborn Langer Tom 2   Książka 32,93 zł
Tajemnica domu Uklejów   Książka 37,49 zł

Arisjański fiolet. Cisza + CD

książka

Wydawnictwo Warszawska Firma Wydawnicza
Oprawa miękka
  • Dostępność niedostępny

Opis produktu:

Świat, w którym nic nie jest takie, jak było.
Widok był przygnębiający. Nieruchome kikuty drzew, brunatne, posępne, martwe... Przed domem porzucony samochód, obok rozpadająca się szopa.
Wszystko pokryte warstwą wulkanicznego pyłu. Po plecach przebiegł mi dreszcz, gdy zdałam sobie sprawę, że mój świat umarł (...).
Namiętna gra zmysłów, ale... czy jest w niej miejsce na miłość? Przesunął lekko dłonią po moich nagich piersiach, właściwie prawie ich nie dotykając, i nie musiał długo czekać na reakcję (...).

Zagrożenie, którego nikt się nie spodziewał.
Ziemia była, jest i będzie moim polem bitwy. Odkąd pamiętam walczyłem, najpierw o życie, a potem o przetrwanie. Teraz walczę o władzę nad światem i wygram, bo nikt nigdy nie nauczył mnie przegrywać (...).
S
Szczegóły
Dział: Książki
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Oprawa: miękka
Okładka: miękka
Wprowadzono: 21.11.2012

RECENZJE - książki - Arisjański fiolet. Cisza + CD

4.7/5 ( 9 ocen )
  • 5
    8
  • 4
    0
  • 3
    0
  • 2
    1
  • 1
    0

myślnik

ilość recenzji:101

brak oceny 11-12-2013 17:30

Była sobie planeta,taka jak nasza,z takim samym rozstawieniem kontynentów,oceanów i mórz,to była nasza ziemia pod stopami.

Była sobie również kometa mknąca przez galaktyki,wcale nie taka wielka by zagrozić rozbiciu w drobny mak Ziemi wiszącej na ciemnym i bezkresnym nieboskłonie wszechświata;ale wystarczająca by zmieść z powierzchni życie,zdusić światło i wyssać cały tlen.

Była też odległa lata świetlne cywilizacja,która ruszyła naszej na ratunek,dając szansę tym,którym udało się przetrwać.
Po dawnej niebieskiej planecie nie został ślad,raczej martwe coś obracające się wokół własnej osi.
Obszar pokryty warstwą czerwonego pyłu,unoszonego na wietrze.

Były resztki ludzi i Arisjanie .
Był pokój i współpraca między nimi.
Była nadzieja.
Ale jak w każdej bajce,także i tu musi pojawić się ktoś,kto zakłóci ten proces.
Zwykły szalony wizjoner,którego nasza Ziemia znała pod wieloma imionami.
Zwykły ale niebezpieczny.
Tam gdzie są emocje nie ma pokoju,jest tylko wciąż pnąca się do góry dyktatura i wygrana silniejszego...dominująca pustka jak uschnięte drzewa na pustyni.

Była także Emily Walker,której życie to pamięć dziesięciu lat izolacji w zatęchłym schronie.

Życie,wolność i Arisjanie wokół nas.
Jeśli nigdy tak naprawdę nie było się częścią struktury społecznej,jakie znaczenie ma Ziemianin czy Arisjanin?

Na początku było palące niemiłosiernie słońce prosto w oczy,powietrze tak świeże,że aż przyprawiało o zawrót głowy.
Całkiem niespodziewanie pojawił się w oddali warkot silnika,przy wtórze powolnych kroków dziewczyny zmierzającej donikąd;zdziwienie;rozdzierający powietrze metaliczny świst;pomarańczowy odcień skóry i ciemność.
Później był inny świat,choć ten sam.
Nie minęło dużo czasu jak złość na oprawcę przemieniła się w coś więcej,coś więcej z jej strony.
Namacałam radość wspólnych chwil i uniesień.
Dojrzałam w oczach koloru ostro fioletowego fascynację,podziw,pożądanie,ale nic więcej się za tym nie kryło.
Chciałam zamknąć oczy na poszerzający się lód w jej sercu.
Chciałam zdzielić ją po głowie i obiecać ukojenie,lecz musiałabym skłamać.
Po jałowej martwej pustyni nie został ślad.
Równie niespodziewanie jak słońce wychodzące po burzy za chmur,spadł śnieg i zrobiło się przeraźliwie zimno.
Emily Walker umarła przekraczając barierę ochronną pola siłowego swego miasta.
To kim się stała później jest nadal wielką niewiadomą.
Emily Moss to imię misji do wykonania,szpieg,który złapany,zginie.
Emily Moss to gruba warstwa lodu pokrywająca szczelnie serce,które zostawiła przy intensywnym odcieniu fioletu Arisjańskich oczu Korina.


Od pierwszych stron wiedziałam,że ta opowieść jest wielka,takie rzeczy się wie.
Magia słów i głębia wewnętrznego rozdarcia przygrywała mi w głowie raz za razem.
Jednak nie czułam tego.
Nie czułam.
Mimo pasji,miłości nie czułam tak wyraźnie jak powinnam.
Nurtowało mnie to z każdą kolejną przeczytaną stroną.
Odczuć nie da się napisać używając liter z alfabetu.
Odczucia wplata się pomiędzy.
Trzeba w nie wierzyć,aby i inni uwierzyli.
Dla mnie nie było tego wiele,tego pomiędzy.
Tak niewiele,iż nie mogłam w pełni zaufać sobie.
Jest?Nie ma?Jest?Nie ma?Jest?
I jakby na złość mym założeniom ostatnie strony rozłożyły mnie na łopatki,ściskając niemiłosiernie w dołku i porzucając mnie w ciemnym lesie na pastwę dzikich zwierząt.
Pola Pane wie jak dobić czytelnika na sam koniec.
I jak mi Bóg świadkiem mam nadzieję,że będę mogła doświadczyć tego znowu.
Emily to potężna siła przebicia.
Przygoda dopiero się zaczyna.
Oddychajcie głęboko i ważcie każde słowo,bo jeszcze chwila i zabraknie wam jednego i drugiego.

Historia jakich wiele.
Trudne perypetie uczuciowe,od których może Was już mdlić.
Nie dajcie się zwieść,miłości nigdy dość!
Rebelia,bunt,nadchodząca wojna i moja ukochana karma,która uwielbia kpić ze wszelkich racjonalnie poukładanych cnót i racji.

Ziemianka i Arisjanin - myślicie,że to już było?!

CzarnyKapturek

ilość recenzji:1

brak oceny 27-01-2014 20:43

Istnieją takie książki, o których wiem, że muszę je koniecznie przeczytać. Szczerze mówiąc jest to niesamowite uczucie. Oczekiwanie aż znajdę swój egzemplarz i czas, by potem zatopić się w wodospadzie słów, które połykam niczym jedzenie. Czasami też zdarzają mi się wielkie (a może nie aż tak...) rozczarowania czytelnicze. Chyba każdy bibliofil nie lubi tego momentu, w którym stwierdza, że książka na którą tak długo czekał nie spełnia jego oczekiwań. Moim sposobem na radzenie sobie z tak trudnymi dla każdego książkomaniaka uczuciami jest topienie ich w opiniach, które lubię pisać. Nie wiem dlaczego, ale znacznie bardziej odpowiada mi pisanie tych negatywnych. Od razu wiem od czego zacząć i nie wymyślam jakiś długich wstępów jak w tym i innych przypadkach.

Pola Pane i jej Arisjański fiolet ? interesujący jest już sam tytuł. Jakoś wcześniej do moich uszu nie dotarł pierwszy wyraz tytułu. Na dodatek ta okładka. Utrzymana w dosyć ciemnych i stonowanych kolorach, na której widnieje zarys samochodu i dziewczyna, która (można powiedzieć) patrzy się wprost na czytelnika. Zaczynając tą powieść czułam dosyć pozytywne uczucia i czy zostało tak do końca?

Główną bohaterką i zarazem narratorką jest osiemnastoletnia Emily Walker, mieszka ona ze swoją matką w schronie, który wybudował jej dziadek. Na nieszczęście obu pań maszyny, dzięki którym miały wodę oraz prąd zepsuły się i tak obie przebywały w tym ciemnym miejscu ponad rok. Ciekawi jesteście zapewne, dlaczego obie mieszkały w tak okropnych warunkach. Otóż wszystkich ziemian spotkało wielkie nieszczęście, w naszą rodzimą planetę uderzyła kometa, która skutecznie zniszczyła wszelkie rośliny i zmniejszyła ilość tlenu, jednak w miastach wybudowano schrony, w których mieszańcu mogli się ukryć i jakoś dalej przeżyć. Emily ma dosyć siedzenia w podziemiu i po dziesięciu latach postanawia uciec, jednak Megan (jej matka) stwierdza, że pójdzie z dziewczyną. Tak też obie zrobiły ? wyszły na zewnątrz, ale nie da się żyć bez niczego, dlatego główna bohaterka postanowiła odszukać jakieś zaludnione miasto i tak trafiła na dziwną pomarańczową postać o fioletowych oczach. Brzmi intrygująco? Zapewniam was, że im dalej w las słów tym ciekawiej. Autorka wciąga czytelników w wir wydarzeń przez nią stworzonych.
Dziwną kreaturą okazuje się chłopak o imieniu Korin, on i inni Arisjanie przybyli na Ziemię by pomóc odbudować planetę.

Nie da się ukryć, że już od początku czuć coś pomiędzy Korinem a Emily, jednak pani Pane trzymała mnie w niepewności aż do samego końca. Myślę, że to miłość gra tutaj główne skrzypce. Bez tego zakazanego uczucia i odmienności obu postaci Arisjański fiolet nie byłby aż tak wciągający. Wątek ten nadawał odpowiedniej prędkości reszcie akcji.

Może przejdę do bohaterów. To co mi najbardziej się spodobało to stworzenie Arisjańczyków, którzy przybyli na Ziemię. Zaskoczyło mnie to, że od początku do końca jednak byli tymi dobrymi. Miałam cichą nadzieję, że w którymś momencie pokażą swoje rogi i stwierdzą, że dobroć jest już nudna. Usunięcie z nich agresji oraz miłości również było ciekawym zabiegiem, który pozytywnie mnie zaskoczył i zaciekawił. Oczywiście te wyjątki, o których miałam możliwość przeczytać były zdecydowanie genialnym uzupełnieniem.

Jednak Arisjański fiolet to nie tylko, jakby mogło się wydawać, pusta historyjka o miłości, namiętności, lecz także znaleźć można elementy walki o przetrwanie, odnajdywaniu siebie w nowej rzeczywistości i wielu różnych sprawach, które pewnie nie przydarzą się w naszym ziemskim życiu.
Na plus jest również to jak autorka poprzez swoje postacie świetnie operowała przeróżnymi fizycznymi twierdzeniami. Nie wiem czy są one prawdziwe czy zmyślone, jednak gdy to drugie to prześwietnie jej to wyszło.

Na tylnej okładce czytelnik może dostrzec, iż powieść, którą trzyma w dłoniach zawiera opisy scen erotycznych. No cóż muszę przyznać, że nic zgarszającego, obrzydzającego czy nienormalnego w nich nie było. Autorka w świetny sposób przeprowadziła mnie przez owe sceny i muszę przyznać, że dodały one nieco pikanterii.

Moim zdaniem te prawie czterysta stron to za mało. Wpadłam w pułapkę, którą zastawiła na mnie a także inne osoby sama autorka. Wpadłam i nie żałuję ani jednej chwili spędzonej przy czytaniu tejże powieści. Już długo nie miałam okazji pochłonąć tak dobrego paranormala, czy może uforomansa, w którym główna bohaterka nie irytowała mnie swoją głupotą czy problem pod tytułem ?Którego chłopaka wybrać??. Jestem znudzona takimi błahymi sprawami i potrzebuję czegoś mocniejszego, coś co na pewno udało osiągnąć się pani Poli Pane.

everydayxbook.blogspot.com

MiłośniczkaKsiążek

ilość recenzji:490

brak oceny 22-04-2013 10:12

Emily Walker przez ostatnią dekadę żyła wraz ze swoją matką w podziemnym schronie wybudowanym niegdyś przez jej dziadka. Staruszek jakby przeczuwał, że nadejdzie dzień prawdziwej apokalipsy. I nie pomylił się. W Ziemię uderzyła kometa. Życie na Ziemi zamarło. Zginęli nie tylko ludzie, ale również zwierzęta i wszelka roślinność. Świat zaczął przypominać wielką pustynię pokrytą pyłem wulkanicznym z gdzieniegdzie wyrastającymi kikutami spalonych drzew i pozostałościami po ludzkiej cywilizacji. Emily i jej matka co prawda zdążyły się ukryć przed katastrofą, jednak zostały zupełnie odcięte od świata. Nie posiadały żadnego środka komunikacji, który pozwoliłby im zorientować się w sytuacji i dowiedzieć się, czy ktoś poza nimi zdołał przeżyć. Dziesięć długich lat spędziły pod ziemią. Jednak warunki w schronie znacząco się pogorszyły, zwłaszcza ostatni rok był dla kobiet bardzo ciężki. Emily, zmęczona dotychczasowym życiem, postanawia wyjść na powierzchnię i sprawdzić, czy gdzieś nie żyją czasem inni ludzie. W czasie wędrówki przez pustkowie zauważa nadjeżdżający samochód. A zatem jest nadzieja? Ktoś jeszcze przeżył? Z auta wysiada młody mężczyzna, jednak coś z nim jest nie tak. Pomarańczowa skóra i fioletowe oczy? Emily nie wiele myśląc zaczyna uciekać, byle jak najdalej od tego osobliwego chłopaka. Wówczas rozlega się wystrzał, po którym dziewczyna osuwa się w ciemność...

Bardzo chętnie sięgam po powieści, w których historie osadzone są w bliżej nieokreślonej przyszłości w post-apokaliptycznym świecie, gdzie ludzkość musi na nowo uczyć się, jak żyć w nowych warunkach. Za każdym razem jestem niezmiernie ciekawa wizji autora, jego koncepcji odnośnie ewentualnych przyszłych wydarzeń. "Cisza" jest pierwszym tomem serii "Arisjański fiolet" i należy właśnie do tego typu książek. Co jednak było dla mnie tym razem szczególnie ważne? Fakt, że została ona napisana przez naszą rodzimą pisarkę, panią Polę Pane. Na naszym rynku kupić można wiele dzieł o podobnej tematyce, jednakże z igłą szukać powieści, które wyszły spod pióra polskich pisarzy. 

Książka należy do gatunku paranormal - romance. Jednakże nie uraczymy tutaj związku śmiertelniczki z nadprzyrodzonymi istotami typu wampir, wilkołak, demon, anioł i co tam jeszcze wymyślicie. Tego typu historii przeczytałam już wiele i doprawdy ciężko znaleźć wśród nich coś nowego, świeżego, co w jakiś sposób może bardziej zainteresować czytelnika. Na całe szczęście autorka nie poszła na łatwiznę i nie powieliła schematu. W powieści pojawiają się prawdziwi Obcy, a dokładniej Arisjanie. Jak łatwo się domyślić nasza Emily Walker zapała głębszym uczuciem do jednego z ich przedstawicieli. Jednakże Arisjanie znacząco różnią się od Ziemian i to nie tylko w kwestii wyglądu (pomarańczowa skóra, fioletowe oczy), ale również pod względem mentalnym Najbardziej cenią sobie wiedzę i własny rozwój. Nie marnują czasu na ziemskie przyjemności typu muzyka, literatura czy sztuka. Uważają je za nieistotne, błahe, nic nie wnoszące do życia, a jedynie zaśmiecające umysł. Poza tym dokonali zmian we własnym kodzie genetycznym likwidując ośrodki odpowiedzialne za agresję i nienawiść. Ale wynikł z tego kroku pewien skutek uboczny. Arisjanie wyzbyli się miłości... Potrafią szanować drugą osobę, nawet się przyjaźnić, jednakże nigdy nie łączą ich głębsze uczucia. Miłość jest dla nich czymś, czego zupełnie nie rozumieją, co jest im absolutnie obce. Emily, będąc w pełni świadoma tych różnic, zakochuje się w jednym z nich. Czy związek Ziemianki z Arisjaninem jest w ogóle możliwy? Czy można być z kimś, kto nie potrafi kochać? 

Ludzie w powieści zostali ukazani jako jednostki zachwiane emocjonalnie, kierujące się w większości przypadków uczuciami, zamiast rozumem. Przez to wielokrotnie dokonują niewłaściwych wyborów, czynią zło, a nawet doprowadzają do wojen pomiędzy sobą. Dlatego właśnie Arisjanie postanowili zlikwidować u siebie agresję i nienawiść. Dzięki temu mogli się skupić na tym, co w życiu powinno być najważniejsze, czyli na zgłębianiu wiedzy. Jednakże czy autorka miała na celu demonizowanie ludzkości jako takiej? Sądzę, że nie. Chciała w ten sposób jeszcze dokładniej zarysować granice pomiędzy nami a Obcymi. I nie powiem, udało jej się to doskonale. Wielokrotnie podczas lektury zatrzymamy się, gdyż dopadnie nas refleksja nad tym, jacy jesteśmy, co robimy i w jakim kierunku zmierzamy.  

Jeśli chodzi o bohaterów, to zostali oni oddani bardzo rzetelnie. I to nie tylko ci pierwszoplanowi, ale również pozostali przewijający się przez powieść. Oczywiście największa uwaga została skupiona na Emily oraz jej arisjańskim wybranku. Tych dwoje poznajemy bardzo dokładnie. Mamy wgląd w ich psychikę, poznajemy motywy, którymi się kierują dokonując kolejnych wyborów. Nie są oni zbytnio wyidealizowani, gdyż posiadają masę wad, które mogą nie jedną osobę zirytować. Zapewne nie jednego czytelnika zdenerwuje postawa Emily i jej dążenie do stworzenia szczęśliwego związku z Arisjaninem. Wielokrotnie zadacie sobie pytanie: po co ona się w ogóle w to pakuje? jaki to ma sens? czy warto zadawać sobie tyle bólu?. Jednakże jeśli przyjrzycie się dziewczynie głębiej, to z całą pewnością to zrozumiecie. Przez dziesięć lat była zupełnie odcięta od cywilizacji, rówieśników, relacji między ludzkich. Towarzystwo matki nie w każdym przypadku wystarczało. O prawdziwym życiu praktycznie nic nie wiedziała. Swoją wiedzę czerpała z przeczytanych książek oraz opowieści rodzicielki. Dzięki nowo zawartym znajomościom, dziewczyna powoli zaczęła odkrywać świat, ale również i siebie. W końcu mogła dowiedzieć się, na czym jej w życiu zależy, czego jej dotąd brakowało i jak osiągnąć to, czego pragnie.

Do książki została dołączona płyta cd, na której znajduje się osiem utworów wykonanych przez zespół Rayne. Teksty poszczególnych piosenek idealnie wpasowują się w treść powieści i oddają wszystkie emocje targające główną bohaterką. Mają one stanowić twórczość samej Emily, która pod wpływem rozgrywających się wydarzeń układa słowa do kolejnych utworów. Z całej płyty najbardziej do gustu przypadła mi ostatnia piosenka pt "Znikam", która jest bardzo melancholijna i chwyta za serce. Osobiście jednak uważam, że wykonanie utworów przez zespół Rayne jest stanowczo za mocne. Teksty są spokojne, wyrażają ból i oczekiwania głównej bohaterki, dlatego też o wiele chętniej wysłuchałabym ich w bardziej stonowanym wykonaniu. 

"Arisjański fiolet - Cisza" to książka, która powinna przypaść do gustu nie jednej osobie. Ciężko napisać, do jakiej grupy wiekowej została ona skierowana. Większość z pewnością orzeknie, że odbiorcą ma być młodzież, ze względu chociażby na wątek miłosny rozkwitający na kartach powieści. Ale czy tak jest rzeczywiście? W moim odczuciu książka może spodobać się każdemu. Choć należy wspomnieć, że zawiera ona dość barwnie przedstawione sceny erotyczne i być może z tego powodu nie powinna trafić w ręce osób poniżej szesnastego roku życia. Poza tym warto pamiętać, że jest to debiut literacki pani Pane. Wg mnie całkiem udany. Lekturę pochłonęłam w ekspresowym tempie i teraz niecierpliwie będę wyczekiwała kolejnego tomu, aby poznać dalsze losy bohaterów powieści. Mam nadzieję, że autorka nie będzie kazała mi długo na niego czekać.

Moja ocena: 5/6